Film "Frate Sole" z 1918 roku. Wytwórnia: Tespi Film (Włochy). Scenariusz: Mario Corsi. Reżyseria: Ugo Falena i Mario Corsi.
Muzyka na żywo: Jacek Glenc.
Projekcja filmu z improwizacją organową na żywo odbyła się w Rybniku w kościele pw. św. Józefa Robotnika 5 IV 2025 roku.

Jak nakręcono Frate Sole

Kiedy wróciłem z frontu w 1916 roku, po kontuzji, poczułem pociąg do kina, podobnie jak wielu innych pisarzy i dziennikarzy, i przez dwa lata pisałem scenariusz za scenariuszem, z których niektóre odniosły spory sukces. Pewnego dnia w 1917 roku odwiedzili mnie prawnik Eugenio Sacerdoti (były dziennikarz, który pod koniec XIX wieku miał reputację zręcznego i wojowniczego krytyka muzycznego pod pseudonimem T. O. Casardi) i dramaturg Ugo Falena, który kilka lat temu porzucił teatr dla niemej sztuki i był odnoszącym sukcesy reżyserem wytwórni "Tespi Film". Przyszli zapytać mnie o nowy pomysł na film. Prawnik Sacerdoti nie przebierał w słowach: 
„Musisz przygotować dla nas Frate Sole: wspaniały film, historycznie i religijnie niepodważalny, taki, aby uzyskać aprobatę Kościoła. Wybitny maestro Luigi Mancinelli skomponuje muzykę. Film będzie musiał odnieść sukces jako film operowy. Kierownictwo artystyczne będzie sprawował Ugo Falena, wspierany przez ciebie i malarza Duilio Cambellottiego. odpowiedzialnego za scenografię i kostiumy. Dajemy ci cztery miesiące na opracowanie fabuły i scenariusza. Zgadzasz się?”

Zgodziłem się, nie wyobrażając sobie wysiłku, który miałem podjąć i ogromu odpowiedzialności. Dopiero później, po zapoznaniu się z bibliografią franciszkańską i zebraniu najbardziej wiarygodnych źródeł na temat życia świętego, zdałem sobie sprawę, jak śmiałe i niebezpieczne przedsięwzięcie podjąłem.

Zacząłem więc od ponownego przeczytania Kwiatków, następnie przeszedłem do Pierwszego i Drugiego Żywotu Tomasza z  Celano, do Speculum Perfectionis brata Leona, a na koniec zanurzyłem się w obszernej bibliografii franciszkańskiej wieków średnich i nowożytnych. Stopniowo ożywił się przed moimi oczami cały wspaniały świat włoskiego życia w średniowieczu, którego Biedaczyna był wielkim nieśmiertelnym światłem. Zabrałem się do pracy. Mogłem przedstawić świętego z Asyżu na trzy różne sposoby: albo trzymając się legendy, albo dramatyzując życie Franciszka w jego stopniowym oderwaniu się od rzeczy tego świata, albo pokazując to życie w jego historycznych epizodach. Wybrałem trzecią drogę. Ale ponieważ była ona niewątpliwie najtrudniejsza dla twórcy filmowego, który potrzebuje pewnej ciągłości akcji i zainteresowania rozwojem wydarzeń, połączyłem ją z drugą. W ten sposób umieściłem w Bracie Słońce historię i dramat nierozerwalnie ze sobą związane. Dodam, że nie zamierzałem odtworzyć w filmie całego życia świętego, ale raczej zrekonstruować, poprzez syntetyczne i reprezentatywne momenty, ze skrupulatną wiernością historyczną, gigantyczną postać jego i jego czasów, pełną mroku i blasku. Dążyłem dalej, czyniąc syna bogatego kupca z Asyżu nie bohaterem, jak zamierzano w kinie, ale jedną z wielu postaci w ogromnym obrazie, który zaproponowałem ożywić: obraz złożony z wielkiego wielobarwnego tłumu, który wiek średni poruszył w swoim ciemnym, ogromnym tyglu.

Sześć miesięcy później scena była gotowa, a Ugo Falena, Duilio Cambellotti i ja rozbiliśmy namioty w Asyżu, z małą armią aktorów, statystów, kamerzystów i sekretarzy. Tam, po starannym wybraniu lokalizacji i po długich rozmowach z niektórymi ojcami franciszkanami o głębokiej wiedzy, zaczęliśmy kręcić film. Najpierw sceny plenerowe Frate Sole: przed i w krużganku i w samej bazylice, przed klasztorem Santa Chiara, po bokach góry, a następnie w Gubbio, w Perugii i nad jeziorem Trazymeńskim. Głównymi aktorami w filmie byli: aktor dramatyczny Uberto Palmarini, który wcielił się w postać Małego Brata z Asyżu, Silvia Malinverni, jako Klara, Rina Calabria w roli jej siostry Agnieszki, tancerka Lucienne Myosa w roli nawróconej kurtyzany, Bruno Palmi, w roli brata Eliasza.
Przez co najmniej miesiąc Asyż i Gubbio oferowały najdziwniejsze spektakle, wśród żywej i hałaśliwej ciekawości mieszkańców, a jeszcze bardziej turystów, którzy wpatrywali się ze zdumieniem w niespodziewane postacie w malowniczych XIII-wiecznych strojach przechodzące przez ulice i place, wchodzące i wychodzące ze świątyń.

Ale najbardziej charakterystyczny i poruszający spektakl zaoferowali prawdziwi franciszkanie, którzy pomogli nam w wykonaniu niektórych scen, a nawet dostarczyli nam habity i pełni troski powstrzymywali tłumy gapiów w scenach procesji przed świątynią. Byli naprawdę inteligentnymi, pokornymi i cennymi współpracownikami w naszym niełatwym zadaniu. Pamiętam, że w klasztorze św. Klary zakonnice, które żyją w ścisłym odosobnieniu, w pewnym momencie - ponieważ było bardzo gorąco - nakazały rozdawać zimne napoje i ciastka aktorkom i aktorom.
Zdjęcia we wnętrzach kontynuowano w studiu "Tespi Film" w Rzymie przez kolejne cztery miesiące.

Premiera filmu, zapowiadanego jako franciszkańska restytucja w 4 kantatach autorstwa Mario Corsiego, z poematem sakralnym na orkiestrę i chór Luigiego Mancinellego, odbyła się 7 czerwca 1918 roku w Augusteo, przyznanym po raz pierwszy na taki spektakl, i stała się prawdziwym wydarzeniem artystycznym. Maestro Luigi Mancinelli dyrygował pełną orkiestrą Augusteo. Obecni byli książęta z rodu Sabaudzkiego, ministrowie, wysocy duchowni i cały intelektualny Rzym tamtych czasów. Sukces filmu i muzyki był ogromny. Włoska prasa, która w tamtym czasie nie zajmowała się filmami, zrobiła wyjątek od reguły i poświęciła całe kolumny Frate Sole.

Frate Sole reprezentował również nowe zastosowanie kinematografii z muzycznego punktu widzenia. Po raz pierwszy muzyka weszła do filmu jako element integrujący, pełniąc funkcję imperatywną. Frate Sole - napisał Alberto Gasco w długiej recenzji - niewątpliwie wyznacza datę w ewolucji filmowego poematu muzycznego, do którego być może nadejdzie cudowna przyszłość. Były to peany na cześć wybitnego muzyka i twórcy filmu, który dziś wspomina pojawienie się tej starej franciszkańskiej rekonstrukcji, zdefiniowanej (powtarzam opinię innego znanego krytyka) jako "najbardziej znaczące dzieło nowej orientacji kina w kierunku pewnego rodzaju eksploatacji kulturowej: orientacji, którą sztuka niema przyjmuje w przededniu uzyskania własnej ostatecznej formy sztuki, z własnymi trybami i własnymi potrzebami".

Ukoronowaniem sukcesu Frate Sole było uroczyste i oficjalne uznanie Watykanu, z niezapomnianym przedstawieniem filmu w Aula Magna w Palazzo della Cancelleria, przed kilkunastoma kardynałami i wieloma arcybiskupami, wysokimi prałatami i dostojnikami dworu papieskiego.

Pamiętam, że po projekcji kardynałowie i inni wybitni dostojnicy chcieli wyrazić swoje serdeczne gratulacje dla Maestro Mancinellego, Ugo Faleny i dla mnie, i powiedzieli, że od kina Kościół może oczekiwać, podobnie jak od sztuki, rzeczy wielkich i szlachetnych. 

Mario Corsi

(Cinema, numer 43, 10 kwietnia 1938).